Partnerzy:

Reklama

Monitoring zużycia energii wciąż rzadkością w polskich firmach. Przez to tracą narzędzie do przewidywania awarii

Energetyka
Energetyka

Brak systemów monitoringu i niewystarczająca analiza danych sprawiają, że wiele firm nie ma informacji na temat zużycia energii i jej potencjalnej utraty. To zwiększa ryzyko awarii i kosztownych przestojów. Jak wskazują eksperci Schneider Electric, zaawansowane systemy, często bazujące na technologii AI, pozwalają szybciej wykrywać problemy i zapobiegać zakłóceniom produkcji. Mimo rosnących cen energii i wyzwań z jej dostępnością wiele firm nadal nie planuje inwestycji w tym obszarze.

Wśród przedsiębiorstw, z którymi współpracujemy, widzimy coraz większą świadomość nadchodzących zagrożeń, zarówno w systemach elektroenergetycznych, jak i zarządzania produkcją i procesami. Dostrzegamy chęć poznawania tematyki predykcyjnego wykrywania zagrożeń. Polega ona na tym, żeby z danych diagnostycznych wyłuskać informacje, które mogą zapobiec pewnym awariom i zagrożeniom – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Marek Marchewka, Services Sales Director Poland w Schneider Electric.

Problem w tym, że wciąż wiele firm takich danych nie gromadzi. Z raportu Schneider Electric „Ślepa strefa transformacji. Jak (nie)przygotowane są polskie przedsiębiorstwa do nowej rzeczywistości energetycznej?” wynika, że co czwarta firma w Polsce nie posiada żadnego systemu monitorowania energii. Tylko 9 proc. wdrożyło monitoring w czasie rzeczywistym, a 22 proc. nie wie, z jakich systemów korzysta.

Brak świadomości, na co zużywamy energię, powoduje, że tracimy konkurencyjność. Lepsza diagnoza pozwoli wygospodarować konkretne zadania do wykonania dla zespołów zarządczych i konkretne projekty efektywności energetycznej – podkreśla Marek Marchewka.

Wśród firm, które mają jakiekolwiek systemy monitoringu energii, dominują podstawowe liczniki i smart metery (20 proc.). Zaawansowane systemy EMS (Energy Management System) wdrożyło 15 proc. firm, systemy IoT (internetu rzeczy) do monitorowania zużycia urządzeń – 16 proc., Building Management System (BMS) – 14 proc., a systemy SCADA do monitorowania produkcji – 13 proc.

Firmy montując urządzenia pomiarowe i wykorzystując pozyskane z nich dane, często agregują je bez odpowiedniej analizy. Wyznajemy zasadę, że wymagają one ciągłej kontroli i wyłuskiwania anomalii czy punktów krytycznych, które mogą wpłynąć negatywnie na proces produkcyjny czy ciągłość operacyjną. Uważamy, że dane to nowa waluta. Odpowiednie gospodarowanie nimi umożliwia budowę pewnej elastyczności i bezpieczeństwa energetycznego – uważa Marek Marchewka.

Dzięki dużej ilości danych możemy poddać je pewnej analityce i wykryć anomalie, nietypowe zachowania, czy to w odniesieniu do samej instalacji, czy też porównując z podobnymi zachowaniami innych instalacji – wyjaśnia Marek Olszewski, CEE Digital Building Category Manager w Schneider Electric. – Wykrywanie anomalii służy temu, żeby wyprzedzająco pokazać nawet nie tyle sytuacje awaryjne, ile raczej sygnały ostrzegawcze, że zaczyna się coś dziać. Pozwala nam to na odpowiednio wczesną reakcję i wprowadzanie zmian w czasie rzeczywistym.

41 proc. polskich firm nie ma systemów energetycznych, które można by było zintegrować z innymi systemami firmowymi. 32 proc. je posiada, ale działają one w izolacji. Eksperci Schneider Electric podkreślają, że skuteczność monitorowania zależy także od sposobu oprogramowania danego systemu oraz wykorzystania narzędzi sztucznej inteligencji. Na podstawie ciągłej analizy sygnałów z czujników AI potrafi wykryć wczesne symptomy awarii, np. zanim wentylator się zatrzyma czy zawór zacznie przeciekać. Doświadczony inżynier analizujący dane z BMS doszedłby do tych samych wniosków, ale sztuczna inteligencja robi to jednak w czasie rzeczywistym.

Niezapowiedziane przestoje są dzisiaj dużym problemem. W przemyśle, w zależności od branży, koszty minuty przestoju mogą sięgać od kilkudziesięciu tysięcy złotych do wręcz milionowych strat, np. w branży IT. Dodatkowo, chociażby w branży związanej ze zdrowiem, konsekwencje mogą być nie tyle finansowe, ile wręcz zagrażać życiu – uważa Marek Olszewski.

Jak podkreśla, po zatrzymaniu instalacji procedura jej ponownego uruchomienia często jest trudna zarówno od strony technicznej, kosztowej, jak i proceduralnej.

Trudno mi określić, które koszty są większe: przestoju czy powrotu do pełnej wydajności po awarii. To zależy od sposobu instalacji, natomiast nie bagatelizowałbym sytuacji, w których powrót do normalnej pracy może trwać nawet kilka tygodni – mówi ekspert Schneider Electric.

Jak wskazują autorzy raportu, zapewnienie ciągłości operacyjnej w razie wystąpienia awarii (lub np. cyberataku czy kryzysu cenowego) może decydować o przewadze konkurencyjnej przedsiębiorstwa. Dlatego rozwijanie narzędzi, które przygotowują firmę na zagrożenia, nazywają nie kosztem, ale inwestycją w zdolność do funkcjonowania niezależnie od warunków zewnętrznych.

38 proc. firm biorących udział w badaniu deklaruje, że nie ma żadnych celów energetycznych na najbliższe lata. Polska ma jedne z najwyższych cen energii w Europie, ale tylko 9 proc. firm stawia sobie za cel redukcję związanych z nimi kosztów. Autorzy raportu „Ślepa strefa transformacji” uważają, że firmy albo nie postrzegają ich jako kwestii do optymalizacji, albo ich cele energetyczne przesunęły się w stronę innych obszarów.

Elektryfikacja procesów stanowi ogromne wyzwanie dla małych i dużych firm, praktycznie każdej gałęzi przemysłu. Jest to związane z budową bezpieczeństwa energetycznego. Stoimy przed wyzwaniami wahających się cen energii, gazu i prądu. Firmy zaczynają czuć tę odpowiedzialność i muszą ją wziąć na swoje barki. Zakład energetyczny często nie będzie w stanie dostarczyć odpowiednio dużej ilości energii – uważa Marek Marchewka. – Firmy coraz częściej stoją przed problemem elektryfikacji swojego procesu, natomiast ich infrastruktura niekoniecznie jest na to gotowa. Jako Schneider Electric wyznajemy zasadę: najpierw sprawdzenie instalacji, określenie, gdzie i na co zużywamy energię, a potem podjęcie decyzji, czy to jest do wykonania i jest to bezpieczne dla procesu.

Audyt energetyczny w ciągu ostatnich dwóch lat przeprowadziło 17 proc. ankietowanych. Taki sam odsetek zdecydował się na optymalizację procesów produkcyjnych pod względem energii.

Firmy, które nie myślą o efektywności energetycznej w swoim procesie produkcyjnym czy jakimkolwiek innym, są bardzo narażone na utratę konkurencyjności. Nikt nie stoi w miejscu. Zbieramy dane po to, żeby je analizować i robimy audyty. Wprowadzamy pewne zmiany, szukamy oszczędności po to, żeby ograniczać utratę energii i budować elastyczność – podkreśla Marek Marchewka. 

Źródło: Newseria

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

OSTATNIE WPISY

Może Ci się spodobać także...

Data center
Centra danych nowym elementem bezpieczeństwa. Moc w sieciach elektroenergetycznych zostanie zabezpieczona na 20-krotny wzrost

Dane i infrastruktura służąca do ich przetwarzania stają się ważnym elementem bezpieczeństwa państwa. Znaczenie ma nie tylko dostęp do usług...

SolarEdge
SolarEdge przedstawia oparte na sztucznej inteligencji rozwiązanie, które automatyzuje decyzje dotyczące zużycia energii w domu i obniża koszty energii elektrycznej

SolarEdge Technologies przedstawia Sera – przełomowego asystenta energetycznego opartego na sztucznej inteligencji, zaprojektowanego w celu automatyzacji i optymalizacji decyzji dotyczących...

Efektywność energetyczna
Energetyka w coraz większym stopniu oparta na danych

Postępująca cyfryzacja energetyki umożliwia monitorowanie sieci energetycznych i zużycia energii oraz zarządzanie tym obszarem. Choć dostępne są narzędzia, które automatyzują...