Partnerzy:

Reklama

Polski atom może ogrzać Trójmiasto. Sieć ciepłowniczą trzeba jednak budować już dziś

rurociąg

Ciepło z pierwszej polskiej elektrowni jądrowej może zasilać miasta w promieniu kilkudziesięciu kilometrów: od Wejherowa, Redy i Rumi po Gdynię, a w kolejnych etapach także Gdańsk. Chińskie projekty pokazują, że zasięg dostaw może sięgać nawet 120 km, a z szacunków wynika, że ciepło z Lubiatowa-Kopalina mogłoby ogrzać rzędu 200–300 tys. mieszkań. Warunek jest jeden: magistrale ciepłownicze muszą powstawać równolegle z elektrownią, a nie dopiero po jej uruchomieniu. Warto więc pomyśleć o takim rozwiązaniu na początku budowy polskiej elektrowni jądrowej, która ma zacząć działać za 10 lat. Skoro Chińczycy potrafią dlaczego nie mieliby tego zrobić Polacy?-  zastanawia się Jarosław Żuchowski, prezes zarządu Radpol Pipes

Chiny: zasięg nawet 120 km

Najmocniejszy argument pochodzi z chińskiego Haiyang w prowincji Szandong. Elektrownia z reaktorami AP1000, czyli tej samej technologii, którą wybrała Polska, od 2020 r. dostarcza ciepło do sieci miejskiej z niepromieniotwórczego obiegu wtórnego. Dziś ogrzewa ok. 13,5 mln m² i ok. 400 tys. mieszkańców, a pierwszy rurociąg do sąsiedniego miasta Rushan ma 23 km. To jednak dopiero początek. Chińskie analizy zakładają, że ciepło z jednego bloku może zasilać obszar o promieniu nawet 130 km.  W listopadzie 2025 r. ciepło dotarło do trzeciego miasta, Rongcheng, w 2026 r. ma dołączyć region Qingdao, a w budowie jest długodystansowa magistrala o planowanej długości ok. 120 km. Projekt o mocy cieplnej 900 MW ma ogrzewać 30 mln m² i ok. 1 mln mieszkańców. Taka skala jest możliwa m.in. dzięki dużej różnicy temperatur w sieci (120 °C na zasilaniu, 30 °C na powrocie), więc jedna rura przenosi dużo energii. Co ważne, rozbudowa sieci idzie w parze z budową kolejnych bloków w Haiyang, planowanych na 2027 r.: odbiorcy i rury są przygotowywane, zanim nowa moc zacznie pracować.

Polscy naukowcy myśleli o tym już wcześniej

Pomysł ogrzewania Pomorza atomem nie jest nowy. Już w 2013 r. Tomasz Minkiewicz i Andrzej Reński z Politechniki Gdańskiej przedstawili analizę wykorzystania elektrowni jądrowej w rejonie Jeziora Żarnowieckiego do zasilania Wejherowa i Gdyni. W rachunku uwzględnili koszt ograniczenia produkcji energii elektrycznej, przygotowania członu ciepłowniczego, przesyłu oraz współpracy z lokalnymi źródłami. Opracowanie dotyczyło innej lokalizacji i ówczesnych założeń, ale pokazuje, że polska nauka policzyła ten wariant na długo przed decyzją o Lubiatowie-Kopalinie.

Lubiatowo-Kopalino leży w linii prostej ok. 30 km od Wejherowa, 35–40 km od Redy i Rumi, ok. 50 km od Gdyni i niecałe 70 km od Gdańska. Trasa rurociągu będzie oczywiście dłuższa niż linia prosta, ale wszystkie te miasta mieszczą się w zasięgu, który chińskie analizy uznają za osiągalny, a magistrala o długości ok. 120 km w Chinach faktycznie powstaje. Gdańsk wymagałby najdłuższej trasy i najpewniej budowy etapami, podobnie jak w Chinach, gdzie sieć rośnie miasto po mieście.

Dlaczego taka odległość ma sens? Po pierwsze, elektrownia jądrowa jest źródłem wielkim, stabilnym i pracującym przez cały rok, więc koszt magistrali rozkłada się na bardzo dużą liczbę dostarczanych gigadżuli. Po drugie, gorąca woda w nowoczesnych rurach preizolowanych traci na dystansie kilkudziesięciu kilometrów tylko niewielką część energii. Po trzecie, na trasie leżą duzi, gęsto zabudowani odbiorcy: aglomeracja trójmiejska i miasta północnej Polski, które dają przewidywalny popyt. Granicę wyznacza więc ekonomia, a nie fizyka: im dłuższa trasa, tym wyższe nakłady na rury i pompowanie, ale przy dużym, całorocznym odbiorze rachunek może się spinać. Niskotemperaturowe ciepło odprowadzane przez układ chłodzenia może wymagać podniesienia temperatury za pomocą pomp ciepła. To oznacza dodatkowe urządzenia i zużycie energii elektrycznej. Inny wariant polega na poborze pary z obiegu elektrowni na potrzeby ciepłownicze. Pozwala uzyskać odpowiednie parametry dostaw, ale może ograniczać produkcję prądu. Rozwiązania te opisuje Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej w opracowaniu dotyczącym kogeneracji jądrowej.

Na wynik końcowy wpłynie sposób odbioru ciepła. Para pobierana z obiegu elektrowni daje wysokie parametry, ale zmniejsza produkcję prądu, a ciepło niskotemperaturowe wymaga pomp ciepła. Dlatego konkretną cenę dostaw pokażą dopiero obliczenia, które PEJ prowadzi z branżą ciepłowniczą.

Ile mieszkań może ogrzać polski atom?

Punktem odniesienia jest Haiyang: projekt o mocy cieplnej 900 MW ma ogrzewać ok. 30 mln m², czyli ok. 1 mln mieszkańców. W polskich warunkach, przy chłodniejszym klimacie i starszej zabudowie, trzeba jednak założyć wyższe zapotrzebowanie na moc w przeliczeniu na metr kwadratowy. Po takim przeliczeniu ciepło z Lubiatowa-Kopalina o podobnej mocy wystarczyłoby do ogrzania rzędu 200–300 tys. mieszkań, czyli skali porównywalnej z dużą częścią zasobu mieszkaniowego aglomeracji trójmiejskiej. To szacunek rzędu wielkości, a nie wycena: dokładną liczbę pokażą dopiero obliczenia PEJ i przedsiębiorstw ciepłowniczych, zależne od wybranego wariantu odbioru ciepła, a także od tego, ile bloków i w jakim zakresie będzie oddawać ciepło.

Raport Clean Air Task Force poświęcony polskiemu ciepłownictwu wskazuje, że energia jądrowa może być uzasadniona w wybranych dużych i średnich systemach ciepłowniczych. Za kluczowe warunki uznaje odpowiednio duże i przewidywalne zapotrzebowanie, koszty przesyłu oraz długoterminowe warunki odbioru, zwracając też uwagę na sezonowość popytu i konieczność porównania atomu z lokalnymi alternatywami. Z tego płynie wniosek, który w pełni podzielam: zwarta aglomeracja trójmiejska to naturalny kandydat, ale o opłacalności zdecydują wcześnie zawarte umowy odbioru i dobrze zaprojektowana magistrala, a nie sama bliskość elektrowni.

Mniej węgla w ciepłownictwie Trójmiasta

Budowa Lubiatowa-Kopalina jest na etapie prac przygotowawczych. Od jesieni 2025 r. trwa pierwszy etap, obejmujący ok. 300 ha, a w lipcu 2026 r. wojewoda pomorski zezwolił na drugi, w którym powstanie zaplecze budowy. Wniosek o zezwolenie na budowę elektrowni złożono do Państwowej Agencji Atomistyki 31 marca 2026 r. Wniosek o pozwolenie na budowę ma trafić do wojewody w 2027 r., a pierwszy beton jądrowy zaplanowano na 2028 r. Trzy bloki AP1000 o łącznej mocy 3750 MWe mają ruszać od ok. 2036 r.

Ciepłownictwo jest dziś jednym z najbardziej uzależnionych od węgla sektorów. Według URE w 2025 r. paliwa węglowe odpowiadały za 52,8 proc. energii chemicznej paliw zużywanych w źródłach ciepła objętych badaniem. Każdy gigadżul z atomu, który wejdzie do sieci Trójmiasta, oznacza mniejsze spalanie węgla, mniejsze koszty uprawnień do emisji CO2 i lepsze powietrze zimą. W Haiyang efekt widać w pomiarach: w sezonie grzewczym stężenie pyłu PM10 spadło tam o 43 proc. Dla dużej aglomeracji nad Zatoką Gdańską to szansa na stabilne i przewidywalne źródło ciepła na kilkadziesiąt lat.

Wniosek: rury muszą powstawać razem z reaktorami

Pierwszy blok ma ruszyć za ok. dziesięć lat, co przy inwestycjach sieciowych jest horyzontem bardzo krótkim. Magistrala to osobna inwestycja: wymaga wyboru trasy, uzgodnień z samorządami i właścicielami gruntów, zapewnienia finansowania, umów na odbiór ciepła i kilku lat budowy. Jeśli projektowanie sieci zacznie się dopiero po uruchomieniu elektrowni, ciepło będzie czekać na odbiorców. W praktyce oznacza to trzy zadania na najbliższe lata. Po pierwsze, wspólne analizy PEJ i trójmiejskich przedsiębiorstw ciepłowniczych, które zamienią ogólne zainteresowanie w konkretne warianty odbioru, parametry i ceny. Po drugie, zarezerwowanie korytarza dla magistrali w planach zagospodarowania przestrzennego, zanim zabudowa i inne inwestycje zajmą najkorzystniejszą trasę. Po trzecie, przyjęcie wymagań technicznych dla rur i monitoringu już na etapie projektu, bo przy długich trasach izolacja, szczelność połączeń i wykrywanie zawilgocenia decydują o stratach energii przez dekady.

Równolegle miasta powinny modernizować własne sieci, bo mniejsze straty i niższe parametry pracy ułatwią przyłączenie nowego źródła. W 2025 r. przedsiębiorstwa ciepłownicze wydały na to 5,59 mld zł. Tak wynika z danych URE. To pokazuje skalę przedsięwzięcia jeśli chodzi o budowę magistrali ciepłowniczej wykorzystującej polski atom. Jeśli zaczniemy dziś, w chwili uruchomienia pierwszego bloku Trójmiasto będzie gotowe odebrać ciepło z polskiego atomu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

OSTATNIE WPISY

Może Ci się spodobać także...

NASK i PGE
Ciepło z serwerów ogrzeje domy? NASK i PGE łączą siły

Centra danych, które ogrzeją całe miasta? Taka inwestycja to nie wizja przyszłości – to już się dzieje. NASK i PGE...

Sztum farma PV
Grupa PAD RES i Electrum zrealizują kolejny wspólny projekt solarny

Na blisko 22 hektarach rozmieszczonych zostanie ponad 34 tys. paneli i 48 falowników Electrum rozpoczęło realizację kolejnego projektu w formule...

Energa Oświetlenie LED w Gdańsku
Energa podniesie standard oświetlenia ulicznego w Gdańsku

Nowe oświetlenie LED, które zastąpi oprawy sodowe, zużyje o 60% mniej energii Energa będzie oświetlać Gdańsk przez kolejne cztery lata....