Partnerzy:

Reklama

Problemy z energią hamują europejskie data center. Polska może na tym zyskać

Polska może przejąć część nowych inwestycji w centra danych, które coraz trudniej realizować w największych hubach Europy Zachodniej. Podczas gdy na rynkach FLAP-D czas oczekiwania na przyłączenie do sieci wynosi od 7 do nawet 13 lat, w Polsce ma sięgać średnio około trzech lat. W branży, w której sam obiekt można wybudować w ciągu 18-24 miesięcy, dostępność energii zaczyna ważyć więcej niż cena gruntu czy koszty pracy.

Jeszcze pięć lat temu wybór lokalizacji dla nowego centrum danych w Europie najczęściej sprowadzał się do jednego z pięciu rynków: Frankfurtu, Londynu, Amsterdamu, Paryża lub Dublina. Skrót FLAP-D był synonimem bezpiecznej decyzji inwestycyjnej – oznaczał gotową infrastrukturę, szeroką ofertę operatorów i bliskość największych klientów.

Dziś te same lokalizacje coraz częściej są przywoływane jako przykład tego, jak rozwój infrastruktury cyfrowej może zderzyć się z fizycznymi ograniczeniami sieci elektroenergetycznej. Według Międzynarodowej Agencji Energii deweloperzy realizujący projekty w największych europejskich hubach mogą czekać na przyłączenie do sieci średnio od siedmiu do dziesięciu lat. W części analiz rynkowych czas ten sięga nawet 13 lat. Oznacza to, że centrum danych można obecnie wybudować kilkukrotnie szybciej, niż zapewnić mu docelowe zasilanie.

Polska alternatywą dla przeciążonych hubów

Na tym tle Polska zyskuje na znaczeniu jako potencjalna alternatywa dla największych rynków Europy Zachodniej. Nie wynika to z wyjątkowo nowoczesnej infrastruktury energetycznej, ale przede wszystkim z niższego poziomu nasycenia rynku i mniejszego obciążenia sieci przez centra danych.

Obiekty tego typu odpowiadają obecnie za około 4 proc. krajowego zużycia energii elektrycznej. To znacznie mniej niż na rynkach, na których inwestycje w infrastrukturę cyfrową były intensywnie realizowane przez ostatnią dekadę. Według analiz branżowych średni czas oczekiwania na przyłączenie centrum danych w Polsce wynosi obecnie około trzech lat. Dla porównania na części rynków FLAP-D może to być od siedmiu do 13 lat.

Różnica ma coraz większe znaczenie dla inwestorów. W sytuacji, gdy dostępność mocy staje się jednym z głównych ograniczeń rozwoju rynku, przewidywalny termin uruchomienia infrastruktury może być istotniejszy niż niższe koszty gruntu, budowy czy zatrudnienia.

To, co dla zachodnioeuropejskich rynków jest dziś barierą, dla Polski staje się realną szansą. Klienci, z którymi rozmawiamy, coraz rzadziej pytają wyłącznie o cenę czy lokalizację geograficzną. Pytają przede wszystkim o to, kiedy realnie mogą uruchomić swoją infrastrukturę. W Europie Zachodniej odpowiedź na to pytanie coraz częściej brzmi: „za kilka lat, jeśli w ogóle”. My możemy dać konkretny, przewidywalny termin i to jest dziś nasza największa przewaga konkurencyjna – mówi Mateusz Borkowski, Zastępca Dyrektora Technicznego Data Center w Polcom.

Podwojenie mocy w trzy lata

Rosnące zainteresowanie Polską znajduje odzwierciedlenie w skali realizowanych i planowanych inwestycji. Krajowy rynek centrów danych podwoił swoją moc w ciągu ostatnich trzech lat, a do 2030 r. może ją potroić.

Operatorzy coraz częściej uwzględniają przy tym fakt, że sama dostępność odpowiedniego gruntu nie gwarantuje już możliwości realizacji projektu. W odpowiedzi inwestują we własne źródła wytwórcze, magazyny energii oraz mikrosieci, które mają ograniczać zależność od publicznego systemu elektroenergetycznego.

Eksperci Colliers wskazują, że prowadzi to do zmiany geografii europejskiego rynku data center. Przewagę przestają budować wyłącznie najbardziej rozpoznawalne adresy. Coraz większe znaczenie zyskują lokalizacje, w których droga od uzyskania warunków przyłączenia do faktycznego uruchomienia zasilania jest możliwie krótka i przewidywalna.

Europa ogranicza nowe przyłączenia dla data center

Irlandia jako pierwsza wyraźnie odczuła ograniczenia energetyczne związane z rozwojem centrów danych. W 2021 r. regulator Commission for Regulation of Utilities wstrzymał wydawanie nowych warunków przyłączenia w rejonie Dublina, gdzie sektor odpowiadał już za blisko jedną piątą krajowego zużycia energii elektrycznej. Moratorium formalnie zniesiono pod koniec 2025 r., jednak wiele gotowych projektów nadal czeka na fizyczne podłączenie, a wartość zamrożonych inwestycji szacowana jest na blisko 6 mld euro. Regulator zaproponował również, aby nowe obiekty zapewniały dodatkowe źródła energii odpowiadające ich zapotrzebowaniu.

Podobny problem dotknął Amsterdam, jeden z głównych europejskich hubów data center. Rozwój nowych dużych obiektów został tam w praktyce wstrzymany, a kolejne wnioski mają być rozpatrywane dopiero od 2035 r. Powodem jest brak wolnych mocy w lokalnej sieci oraz wieloletni czas jej rozbudowy. Choć część inwestycji może być realizowana na podstawie wcześniej wydanych zgód lub szczególnych uzgodnień, dostępność energii stała się podstawową barierą dalszego wzrostu rynku.

Ograniczenia pojawiają się już także w krajach nordyckich, dotąd uznawanych za naturalną alternatywę dla przeciążonych rynków FLAP-D. W rejonie Sztokholmu czas oczekiwania na przyłączenie przekracza pięć lat, a część operatorów rezerwuje moc jeszcze przed pełnym przygotowaniem projektów, dodatkowo blokując dostępne zasoby. Rosnące zapotrzebowanie związane z rozwojem chmury i sztucznej inteligencji sprawia, że operatorzy sieci w całym regionie coraz bardziej selektywnie przyznają nowe przyłączenia.

Rosnący popyt otwiera przed Polską kolejne możliwości

Obecna pozycja Polski na europejskim rynku centrów danych tworzy istotną szansę rozwojową. Polskie Sieci Elektroenergetyczne szacują, że do 2040 r. zapotrzebowanie sektora na energię może wzrosnąć niemal dziesięciokrotnie – z niespełna 2 TWh do około 29 TWh rocznie. Pokazuje to zarówno skalę potencjału rynku, jak i potrzebę odpowiednio wczesnej rozbudowy infrastruktury energetycznej – wskazuje ekspert Polcom.

Do PSE trafiły już wnioski o wydanie warunków przyłączenia dla centrów danych o łącznej mocy bliskiej 130 GW. Wartość ta znacząco przekracza obecne możliwości krajowego systemu, a część projektów może pozostawać na bardzo wczesnym etapie przygotowania lub mieć charakter spekulacyjny. Jednocześnie liczba zgłoszeń potwierdza rosnące zainteresowanie Polską, dlatego ważne będzie takie zarządzanie procesem przyłączeniowym, aby dostępna moc nie była blokowana przez inwestycje, które ostatecznie nie zostaną zrealizowane. Polska ma dziś przewagę wynikającą z krótszego i bardziej przewidywalnego procesu uzyskania zasilania niż na wielu rynkach Europy Zachodniej. Jej utrzymanie będzie zależało od tempa rozbudowy sieci, zwiększania dostępnej mocy i dywersyfikacji źródeł energii, w tym rozwoju OZE, magazynów energii, własnych jednostek wytwórczych i lokalnych mikrosieci. Wykorzystanie doświadczeń Dublina, Amsterdamu i Sztokholmu może sprawić, że za pięć lat Polska stanie się trwałą europejską alternatywą dla rynków FLAP-D.

Źródło: Polcom

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

OSTATNIE WPISY

Może Ci się spodobać także...

energetyczny kompas
Nowe dane z Krajowego Systemu Elektroenergetycznego w aplikacji Energetyczny Kompas PSE

Dostępna jest już aktualizacja Energetycznego Kompasu, aplikacji Polskich Sieci Elektroenergetycznych pomagającej w świadomym korzystaniu z energii elektrycznej. W reakcji na...

Kosmos
Polskie firmy z sektora kosmicznego chcą przejść od roli poddostawców do tworzenia własnych systemów

W Polsce coraz większe znaczenie mają praktyczne zastosowania technologii kosmicznych, a zwłaszcza danych satelitarnych oraz usług nawigacji, pozycjonowania i synchronizacji czasu –...

Jak czytać rachunek za energię elektryczną?
Wzrost opłaty mocowej: problem czy szansa na zwiększenie konkurencyjności firmy?

Wzrost opłaty mocowej o ok. 55% na początku 2026 roku oznacza dla wielu energochłonnych firm dodatkowy, sześciocyfrowy koszt w skali...